• Wpisów:101
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 23:02
  • Licznik odwiedzin:9 161 / 970 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Przedwczoraj mężuś pojechał do pracy. Jak wychodził spytałam, o której wróci. Odpowiedział że tak 16-18.

O godzinie 18 dzwoni mężuś, odebrałam i spodziewałam się że jak zwykle dzwoni spytać, czy czegoś nie kupić. Ale nie tym razem:

- Wiesz, bo ja nie wiedziałem jak ci to powiedzieć, bo bałem ci się powiedzieć, nie wiedziałem jak zareagujesz i na pewno byś się nie zgodziła, ale spotkałem Radka i wiesz tak dawno się nie widzieliśmy i on jechał do Berlina, no to się z nim zabrałem.
- (lekko zbita z tropu) To przepraszam gdzie ty teraz jesteś?
- No w Berlinie

...


Jak byłam w ciąży i któregoś dnia miał po mnie przyjechać po pracy to zadzwonił z informacją, że nie przyjedzie po mnie bo "no taka okazja, tanie części do rajdówki znalazłem i jestem w Warszawie"


Ja zawsze uważałam, że żeby utrzymać mężczyznę przy sobie, to trzeba dać mu wolność, ale chyba przesadziłam.

  • awatar caro-line: jakby mój coś takiego zrobił to by po powrocie nikogo w domu nie zastał :)
  • awatar Artystka czy coś: Ale hardkor, ja to bym się tak strasznie wkurzyła, że mojemu facetowi nie przyszłoby do głowy... mnie nie zabrać... :P
  • awatar valentine72: powiem Ci,że ja bym się wściekła,masz cierpliwość
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mam taką koleżankę, ziomka ulubionego w pracy.
Dobrze się rozumiemy, dogadujemy i takie tam.

Czasem prowadzimy rozmowy typu:

- weź spadaj
- o co ci chodzi?
- nie odzywaj się do mnie
- no coo?
- nienawidzę cię
- za co?
- świetnie dziś wyglądasz, małpo
- stęskniłam się

Mój ziomek, nazwijmy ją Rowerzystką, biega. I ma to całe Endomondo co czyta jej smsy.
Z tej okazji ułożyłam dla niej wierszyk, żeby jej Endomondo przeczytało jak będzie biegła:


Gośka biega, to parówa
myśli chyba że się uda.
Zrzucić kilka kilogramów,
weź ty lepiej się zastanów.

Się nie uda, boś ty gruba
jest jak dla Azora buda.
Jakbyś chciała się wylaszczyć,
musiałby cię walec spłaszczyć.


Tak wiecie, żeby ją zmotywować
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

... co to ścinają po porodzie włosy na krótko. Takie one poważne matki. Patrzcie je.


Włosy wychodzą mi garściami. Dosłownie. Normalnie bym nie panikowała bo zawsze mi wychodziły, ale teraz to naprawdę koszmar.

Na razie siedzę, czytam blog http://hairlovelo.pinger.pl/. Czytam, robię notatki i listę zakupów.

A za miesiąc, po chrzcinach poczłapię do fryzjera jak na ścięcie.
Właściwie to na ścięcie.

Chlip, chlip...
  • awatar PinaBela: W czasie ciąży miałam ful włosów prawie do pasa i pytali mnie czy mam treskē po ciąży połowa wypadła
  • awatar Lalka Zombie: nie obcinaj! sprobuj szamponu radical, moze tez kapsulki i odzywke. radical powinien ci pomoc. plus biotyna doustnie. mozesz tez isc do dermatologa, niech ci pomoze
  • awatar hairlovelo: O rany ale mi milo, tzn nie milo, niestety nigdy niemialam problemu z wypadaniem hormonalnym, polecam Ci bloga Eve na blogspocie, ona opisywala wlasnej roboty wcierki m.in z kawa, cebula i czosnkiem, moze takie naturalne sposoby by Ci bardziej pomogly ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 

Ja naprawdę nie chciałam być jedną z tych matek, co to uważają że ich dzieci są najwspanialsze, najpiękniejsze i w ogóle naj naj naj...







ALE TO SIĘ PO PROSTU DZIEJE SAMO. NO.
 

 
Wiecie co, po tej kłótni z teściami zbliżyliśmy się do siebie z Dziubem.

Jeeeeej
 

 
Byłam u mamy.

Wypoczęłam tak, jakbym przynajmniej na jakieś wakacje pojechała.
Pogadałyśmy, pośmiałyśmy się. Czułam się tak bardzo swobodnie. Chyba bardziej psychicznie odpoczęłam jeszcze po tej ostatniej kłótni. Jak ojca nie ma to jest w domu przyjemniej i widzę, że mama też się lepiej czuje.
O ojcu nie rozmawiałam. Nie chciałam psuć tego przyjemnego dnia.

Pierożek prawie cały dzień na dworze, nawet go w parku nakarmiłam a myślałam, że w miejscu publicznym nigdy cycka nie wyciągnę. A tu proszę.
  • awatar valentine72: widok kobiety karmiącej piersią jest cudowny ale niestety już rzadko spotykany-co to się porobiło z tym światem, zrobiłaś sobie zdjęcie jak karmisz? na pamiątkę?
  • awatar kajszandoo: To super, że się zrelaksowałaś :) Tobie i Pierożkowi potrzeba więcej takich dni :)
  • awatar Artystka czy coś: Ja z kolei jestem mistrzem w psuciu przyjemnych dni - wyciągam wtedy brudy i mówię o tym, o czym inni woleliby milczeć :P. Ale lubię to uczucie błogości, kiedy uda się coś wyjaśnić. I rzadsze powietrze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Pierożkowi rośnie pierwszy ząbek hi hi


  • awatar Klara Marta: A w ogóle to mój dziadek zawsze nazywa pierożkami takie małe grube pieski, które ciągają jeszcze cyca od suczki, coś tam stękają po psiemu i merdają ogonkami przy próbach poruszania się. Od razu mi się skojarzyło ;)
  • awatar valentine72: Pierożek jest taki słodziutki i kochany...
  • awatar Artystka czy coś: Faktycznie, jak pierożek :)) Gratuluję pierwszego ząbka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Nadarzyła się niezła okazja do rozmowy o ojcu, bo ten wyjechał i nie ma go do poniedziałku.

Ale uświadomiłam sobie coś.

Rodzice Dziuba często opowiadając coś, koloryzują lub dodają.

Dlatego widzicie, jeśli ja porozmawiam z mamą, a ona z ojcem i okaże się, że on wcale tak nie mówił lub nie użył tak mocnych słów jak "głupek" czy "debil", to dopiero wtedy będzie wojna.

Zobaczymy jak będzie, może coś wyjdzie z rozmowy, może nie będę przytaczać tej konkretnej rozmowy, tylko tak opowiem ogólnie o co mi chodzi.

I może tak będzie najlepiej.
  • awatar Lalka Zombie: najlepsze wyjscie to zamieszkac z dala od rodzicow jednych i drugich, ale to strasznie kosztowne niestety
  • awatar valentine72: rozsądnie do tego podchodzisz,teść był pod wpływem emocji i mógł po koloryzować , rozdmuchiwanie tego nie poprawi sytuacji a postawi na ostrzu noża,sama nie wiem co bym zrobiła
  • awatar JazuMST: To straszne jak czasami ciężko dogadać się z ludźmi. A w rodzinie to już zwłaszcza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mój ojciec nigdy nie lubił Dziuba.

Nie ważne, że mam miłość jak z bajki.
Że mnie szanuje i kocha i tej miłości nie boi się okazywać.
Że jesteśmy razem szczęśliwi.

Nie. To wszystko nie jest ważne.

Najgorsze jest to, że nie ma takiej rzeczy, która by mojego ojca zadowoliła.

Wiem, że imponuje mu jak ktoś ma pieniądze. A my z Dziubem wiecie, odkurzacz na raty.
Nie jest źle oczywiście, wiadomo, zawsze może być lepiej, ale nie narzekamy.

Dla mojego ojca nie liczy się to, że mam pracę którą kocham, w której się spełniam i która daje mi satysfakcję. Nie liczy się to, że codziennie do pracy wstaję z uśmiechem.

Nie, nie to jest ważne.
Przecież dostaję najniższą krajową.
Powinnam codziennie wstawać sfrustrowana do pracy której nienawidzę, ale jakbym dostawała czwórkę na rękę może zadowoliłabym ojca.

Tylko że mi na tym nie zależy.
Ale z drugiej strony ten brak akceptacji trochę doskwiera.
  • awatar valentine72: może grzecznie ale w dobitny sposób powiedz tacie,że nie będziesz swoim życiem spełniać jego ambicji i że nie jesteś winna tego,że on jest sobą rozczarowany z własnego doświadczenia wiem,że wcześniej czy później nabierzesz odwagi, ja też jestem taka bezkonfliktowa,dyplomatyczna,delikatna a w środku to aż się gotuję i taki wpierdziel bym dala co niektórym,że tylko by wióry leciały-podobno boks pomaga na rozładowanie emocji
  • awatar roger-the-alien: @valentine72: jestem szczęśliwa, ale to jego podejście tak mi życie zatruwa. Chciałabym trasą pięścią w stół i wykrzyczeć co o nim myślę, ale nie mam odwagi.
  • awatar roger-the-alien: @blackberryswirl: mi właśnie tak się wydaje, że on ma poczucie że zmarnował życie, choć ja patrząc na niego i jego życie uważam, że nie powinien tak czuć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Wiecie co, nie wiem jak załatwić sprawę z moim ojcem.

Sprawa z nim jest taka, że powiedział mojemu teściowi, że przez Dziuba (jego syna przecież) ja nie skończyłam studiów. Nazwał Dziuba głupkiem i debilem. Przy moim teściu, jego ojcu!
Jak tak można?

Może dlatego teść przy ostatniej kłótni tak się na mnie wyładował.

W każdym razie, muszę tą sprawę jakoś załatwić.
Nie wiem tylko, czy porozmawiać z mamą, czy bezpośrednio z ojcem.
Mama to zrównoważona, zdroworozsądkowa osoba, a ojciec to furiat i choleryk.
Nie wiem, nie wiem.

Ale nie mogę pozwolić żeby takie rzeczy mówił.

PS. A studiów nie skończyłam przez własną głupotę.
  • awatar roger-the-alien: @valentine72: na moje uczucia do męża też nie ma to wpływu, natomiast takie gadanie głupie ma wpływ na moje życie i to musi się skończyć
  • awatar kajszandoo: @valentine72: Zagdzam się, niech Twoja Mama pogada z Tatą. Może to coś da, jeśli nie to musisz być twarda. Wiem, że to jest Tata, ze będzie cieżkie to dla Ciebie, ale musisz coś z tym zrobić, bo to może się negatywnie odbić na Twoim zdrowiu psychicznym
  • awatar valentine72: może porozmawiaj z mamą o ile ona ma na tatę wpływ, nie dziwię się,że teść wpadł w furię,wyjaśnij to z teściem ,że to co mówi Twój tata to nie są Twoje słowa a to,że nie lubi Dziuba to nie problem Ty z Dziubem tworzycie rodzinę i co on o nim sądzi powinno po Tobie spływać, moja matka mojego męża nie cierpi i to jest jej problem,ja go kocham i jestem z nim szczęśliwa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Drugiego listopada.

Już tak długo myślę o terapii, że te niecałe cztery miesiące nie zrobią mi różnicy. Cieszę się że w końcu zrobiłam ten krok i jestem bardzo podekscytowana.

Będę musiała zabierać ze sobą pudło chusteczek, bo już przy samym streszczeniu co się dzieje wylałam morze łez.

Pani psycholog to młoda osoba, a ja raczej nie będę miała kłopotu żeby się otworzyć bo z natury jestem osobą bardzo otwartą, dlatego nie mogę się już doczekać.
  • awatar roger-the-alien: @valentine72: też właśnie liczę na to, że wyrzucenie wszystkiego z siebie da mi ulgę
  • awatar valentine72: moja pierwsza terapia też była prowadzona przez młodą panią psycholog,postawiła mnie na nogi jak nikt...takie ryczenie przed kimś obcym-obnażenie się daje ulgę ,to takie uczucie jakby człowiek wcześniej był starą ,zużytą,śmierdzącą szmatą do mycia podłogi a po tym płaczu nagle staje się czystym, świeżym i nowym szyfonem w kolorze bieli-powiewającym na wietrze...takie było moje odczucie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Dziś się dowiedziałam o sobie kilku nieprzyjemnych rzeczy.
Nieprawdziwych.
Od teścia.

Mieliśmy dziś tak okropną kłótnię, jakiej nie mieliśmy nigdy a mieszkamy razem już 8-9 lat.
Rozbiło mnie to totalnie, tak bardzo, że zaczęłam myśleć o przeprowadzce. Nie dziś, nie jutro, może za jakieś 5-6 lat.
Dziub ma inne zdanie, ale zobaczymy.


Na razie jest już po burzy, załagodziłam sprawę, jak zwykle pierwsza wyciągnęłam rękę, choć to mi się najbardziej oberwało.
Ale dla dobrej atmosfery w domu jestem w stanie poświęcić wiele.

Jestem trochę jak mój ojciec furiat - szybko mi przechodzi.
Za mojego ojca też oberwałam, ponoć mówi na mojego męża paskudne rzeczy. Teściowi mojemu.
Porażka.

Z ojcem nie będę rozmawiać na ten temat. Mogłoby to się skończyć nieprzyjemnie.


Przyznałam się mężowi, że chcę iść do psychologa. Będzie mnie wspierał. Powiedział, że może iść ze mną.
  • awatar valentine72: co u Ciebie? jak się czujesz? napisz...
  • awatar Artystka czy coś: A co na to wszystko mąż? Psycholog to nic strasznego :) obyś trafiła na takiego, przed którym nie będziesz miała problemu się otworzyć :)
  • awatar J .: Super, że mąż cię wspiera! Prawdziwa miłość :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mam dość. Ten upał uświadomił mi, że nie mogę tak dalej żyć. Tyle złości mam w sobie, że obdzieliłabym nią kilka osób. Jestem wiecznie zła, wiecznie wkurwiona, ciągle mam pretensje. Tyle jadu się ze mnie wylewa na bliskich. Że oni to znoszą...
Ciągłe zaciskanie zębów i pięści, cedzenie przez zęby okropnych słów, tyle nienawiści.
Nie mogę tak dalej żyć.
Mam dosyć.
Dosyć siebie.
Mam jak pączek w maśle, a ciągle narzekam. I płaczę.

We wtorek mam wizytę u rodzinnego. Jak starczy mi odwagi, poproszę o skierowanie do psychologa.
Nie mogę tak dalej żyć.
  • awatar valentine72: miewam podobnie,zaciskam zęby i duszę to w sobie zamiast to wszystko wykrzyczeć tym,którym się należy tylko,że wtedy wyszłabym na awanturnicę
  • awatar roger-the-alien: @Kalendarzowo: dziękuję ☺
  • awatar roger-the-alien: @JazuMST: a mój widzisz nie jest. Wiem z czego to wynika, już od lat myślę o terapii.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

ale u mnie po 19 zaczyna się piekło.
Dosłownie.

Po całym dniu grzania robi się mega gorąco i po całym dniu grzania we mnie wstępuje diabeł jakiś.

Lepiej niech mi wszyscy zejdą z drogi bo jestem zła na wszystko, o wszystko i bez sensu najmniejszego w tej całej złości.
  • awatar Lalka Zombie: @roger-the-alien: owszem, wiec się topie we własnym pocie :D
  • awatar roger-the-alien: @Lalka Zombie: o matulu, ponad 38? Masakroza. Ja mam 34 :P
  • awatar Lalka Zombie: u mnie od rana jest sauna, po godzinie 21. mam czasem ponad 38 stopni celsjusza, nie narzekaj :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Niektórzy, jak na przykład mój brat z dziewczyną, spontanicznie wykupują tygodniowe wczasy w Grecji.

A inni, jak na przykład ja, porównują, kalkulują, tropią okazje, by w końcu kupić odkurzacz.
Na raty.


Kurtyna.
 

 

Już wiem dlaczego niektórzy rodzice już niemowlaki sadzają przed telewizorem.

BO MAJĄ WTEDY ŚWIĘTY SPOKÓJ!!!

Raz złapałam się na tym, że mi Pierożek zagląda w tablet i ogląda ze mną "Brzydulę" (tak, tak, oglądam cały serial. Już po raz drugi )

No nie powiem, korzyści są przeogromne, bo nie ma kwękania, marudzenia, płaczu, wiercenia się.
Jest za to błoga cisza i oczy otwarte prawie tak szeroko jak dziubek, z którego ślina cieknie aż do podłogi.
Tak czy inaczej ja myślę, że to jeszcze za wcześnie.

Dlatego, Pierogowi chcę kupić projektor na klisze i puszczać mu bajki jak mi kiedyś rodzice puszczali
  • awatar roger-the-alien: @Orzeszek i Ja: he he, wiem, że to wszystko co nas bawiło jest już po prostu przestarzałe, ale Pierożek jest jeszcze za mały na telewizor a na takie nieruchome chętnie by popatrzył, bo to zawsze coś nowego. I świecącego.
  • awatar Orzeszek i Ja: Nie przesadzaj... trzeba iść z duchem czasu!! to tak jak byś kupiła sobie używane buty po babci. Sama będziesz oglądała na tablecie a dziecku kupisz projektor? ja kupiłam koleżanki córce złote myśli... myślisz, że jej się podobało? kochana teraz są książki które się niszczy!! To jest teraz cool, ale co się dziwić. Takie czasy, kiedyś cieszyły karteczki i segregator dziś już niekoniecznie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jeden z bohaterów opowiada kawał drugiemu:

- facet spada z pięćdziesiątego piętra. Leci, leci i powtarza sobie:
jak na razie nie jest źle, jak na razie nie jest źle.


Pozaciągałam rolety, nie podciągam nawet na momencik.
Czekam na wieczór, kiedy dom będzie tak bardzo nagrzany.

I powtarzam sobie po cichu:
Jak na razie nie jest źle, jak na razie nie jest źle.

  • awatar kajszandoo: A rolety masz w oknach? Mi np. dużżżo pomagają.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Miałam ochotę wrócić do domu i się po prostu upić.
Nie mogłam tego zrobić, bo przecież karmię Pierożka.

Tak chciałam zrobić coś dla siebie.
Pojechałam do Empiku i kupiłam płytę Lorde. Od dawna już była na mojej liście rzeczy które bardzo chcę, ale na które albo mnie nie stać, albo szkoda mi pieniędzy.

Ale wczoraj dzień był przecież szczególny.


Jestem bardzo z płyty zadowolona ale...

... 43 złote za 37 minut muzyki?


No, motyla noga, serio?



Dobrze że chociaż są teksty, to sobie pośpiewam.
  • awatar roger-the-alien: @JazuMST: gdyby ta sztuka była trochę tańsza, to bym ją częściej wspierała
  • awatar Folari: Ja chciałam sobie kupić niedawno winyl w Empiku. 150 zł za jeden.
  • awatar JazuMST: Sztuka nie ma ceny. Sztuka jest warta każdego poświęcenia. Sam pamiętam jak kiedyś, właśnie w Empiku, szukałem na kolanach płyty Chrzanowskiej. No i też nie była tania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Jestem wycieńczona tym dniem.

Emocje, nerwy. Sama podróż do szpitala rowerem.

Przerzucę Pierożka do łóżeczka i zasnę jak dzidziuś.



 

 

Powiem Wam, że dawno już nic tak mną nie wstrząsnęło.

Głowa ogolona, zszywki na głowie od ucha do ucha, oczy zamglone, przymrużone.
Dużo złości, negatywnych emocji, urojonych pretensji.

Poznaje znajomych, czyta, zgaduje hasła z krzyżówki. Szybko się zniechęca kiedy czytanie sprawia jej trudność, denerwuje się.

Czasem bywa niedorzeczna. Powolna, zamulona.

Dopiero 6 dni po zabiegu, czas, czas, czas.
Wierzę że dojdzie do siebie.



Przyjechałam do domu, przytuliłam Pierożka.
I się pobeczałam.


PS. Dwa i pół miesiąca temu urodziła córeczkę.
  • awatar Klara Marta: Niektórzy ludzie nie są mili i na wszystko się złoszczą, żeby się po prostu nie rozkleić. Łatwiej sobie poradzić z tym że boli kiedy się za to obwinia cały świat. Wszystko będzie ok. Moja babka miała wyciętą pierś i chyba ze 20 lat zajęło nam wpędzenie tej cholery do grobu. Silni ludzie tak łatwo się nie poddają.
  • awatar kajszandoo: Daj jej czas, to dla niej też jest trudne, ważne by wiedzała, że ma ludzi którzy ją wspierają. Wam też będzie cholernie ciężko. Ale zrób to dla niej i jej malutniej córeczki. Wspieraj a będzie coraz lepiej :)
  • awatar Lalka Zombie: Powinnas sie cieszyć, moim zdaniem rokowania sa w pytkę, troszke czasu potrzeba do pełnej regeneracji, ale i tak jest świetnie, Niektórzy moga jej tylko zazdrościć :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Koleżanka (nazwijmy ją Choleryczka) jest po zabiegu wycięcia guza. Wybudziła się i jest z nią kontakt. Nic więcej nie wiem, bo wiadomości docierają do mnie z drugiej ręki, ale jestem przeszczęśliwa że zabieg się udał i jest przytomna.

Mam nadzieję, że wszystkie funkcje będą zachowane, będzie mówić i chodzić, normalnie funkcjonować.

Śmiem podejrzewać, że pierwszymi słowami jakie skieruje do osoby będącej akurat przy niej będą
"Ja pierdolę, gdzie ja jestem"

Taka to nasza kochana Choleryczka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Może miała depresję poporodową. Jeśli tak, to współczuję jej, kiedy się otrząśnie.
Tragedia dla tego dziecka ale i dla niej.

Sama przechodziłam może nie aż przez depresję, ale dopadł mnie baby blues.

Trwało to dwa tygodnie, zajmowałam się Pierożkiem, karmiłam go, myłam, ale wszystko robiłam bez uczuć. W tym czasie męczyły mnie różne myśli, okropne myśli, nawet myśli samobójcze. Zastanawiałam się, po co mi to było. Żałowałam siebie i wciąż płakałam.
Niby miałam przy sobie rodzinę, męża, teściów, rodziców, brata. Wszyscy przyjeżdżali, ale przecież mną się nikt nie interesował, liczył się Pierożek. Zresztą ja dobrze udawałam że wszystko jest w porządku. Dopadało mnie jak byłam sama.

Poradziłam sobie z tym sama, zaczęłam inaczej myśleć. Doszłam do takiego punktu, że albo się pogrążę, albo dam sobie z tym radę. A pogrążyć się jest bardzo łatwo.
Przypomniałam sobie, jak bardzo czekaliśmy na to dziecko, jak staraliśmy się o nie półtora roku, jak pokochaliśmy je od pierwszego USG.
I pomyślałam sobie "Co ty dziewczyno tak rozpaczasz zamiast się cieszyć"
Zmieniłam myślenie i udało mi się pokonać to dziadostwo. Ale tak naprawdę, w pełni doszłam do siebie psychicznie po dwóch miesiącach. Może wiązało się to z tym, że fizycznie w tym czasie też doszłam do siebie.

Dlatego myślę, że takie zachowanie może zrozumieć jedynie kobieta, która przez to przeszła.

Takie jest moje zdanie.
  • awatar PinaBela: Czytałam z przerażeniem o tym przypadku,,, jestem mamą i przeszłam depresje poporodową płakałam jak böbr, minio był bardzo wrzeszczącym maluchem więc ostra jazda była
  • awatar roger-the-alien: @Orzeszek i Ja: dobrze że założyłaś, pisz o tym co czujesz, każde wsparcie, każde słowa otuchy są wtedy ważne. Nawet jeśli pochodzą od tak naprawdę nieznajomych z internetu. Miałam wpisać "do kupy" ale jakoś mi to nie leżało z Dziubem i Pierożkiem w jednym zdaniu :P
  • awatar Orzeszek i Ja: @Orzeszek i Ja: ps. w twoim opisie brakuje słowa 'złożyć do : "kupy" hełhełheł
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 





Tak się Pieróg znudził brakiem zainteresowania z mojej strony, że aż zasnął.

Zmykam więc z Pingera, bo ile mam czasu, tego nie wie nikt!!
 

 
Miałam nakarmić Pierożka, Pierożek miał zasnąć a ja miałam:
- umyć głowę
- ubrać się jak człowiek
- wstawić pranie
- ogarnąć kuchnię i duży pokój

Zamiast tego:
- Pieróg nie chce jeść
- Pieróg nie chce spać
- Pieróg jest marudny
- Pieróg śmieje się kiedy śpiewam mu kołysankę

Pieróg nic sobie nie robi z moich planów.